Chłopiec trafia pod opiekę ekscentrycznej ciotki Agaty, która zabiera go do prowadzonego przez siebie pensjonatu nad morzem - Domu na Wysokim Klifie. Którejś nocy Łukasz odkrywa, że niebieskie drzwi jego pokoju są portalem do innego, tajemniczego świata. W obsadzie filmu, którego premierę zaplanowano na piątek 4 listopada, zobaczymy m.in. Ewę Błaszczyk, Michała Żebrowskiego, czy Magdalenę Nieć. Dodatkowo w filmie Za niebieskimi drzwiami Prawda: Cebulka była sąsiadką Łukasza i jego mamy., Pchełka bardzo łatwo wpadał w złość., Ciotka Agata była właścicielką pensjonatu., Z tajemniczego świata bohater wraca ze srebrną nicią., Arynie polowały na srebrne nitki., Nici przetrwały w miasteczku, bo było otoczone przez glomy., Dzieci zatkały sobie uszy gumą do żucia, aby nie słyszeć wrzasku aryni., Łukasz Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd Hỗ Trợ Nợ Xấu. Film "Za niebieskimi drzwiami" to ekranizacja powieści Marcina Szczygielskiego. Nie jest czymś zwykłym, co możemy na co dzień obejrzeć w telewizji. To pierwszy tego typu film w Polsce. Cały "srebrny świat" został zrobiony techniką komputerową. Jego niesamowitość jest tym, co widzimy na pierwszy rzut oka i to właśnie ten świat przenika nas na wskroś. Scenografia gra tutaj jedną z głównych ról. Młody odbiorca w dzisiejszych czasach widział już prawie wszystko, więc, by go zainteresować, twórcy filmu musieli podjąć trud takiego pokazania świata, aby był on naprawdę wyjątkowy. Tak powstali też fantastyczni bohaterowie, tacy jak ptakoważka czy Krwawiec. O ile pierwsza postać symbolizuje matczyną miłość i opiekuje się głównym bohaterem - Łukaszem - w czasie jego pobytu w srebrnym świecie, o tyle druga przeraża i sprawia, że chce się schować główę pod poduszkę. Jednak zawsze przecież powinien być antagonista, zły charakter, bo wbrew pozorom, bez niego film nie sprawiłby takiego efektu. To właśnie dzięki temu złemu bohaterowi uwypuklone zostają pozytywne emocje. Ptakoważka pełni rolę nie tylko opiekuna, ale również swego rodzaju maskotki, którą można przytulić, pogłaskać, która zawsze zrozumie i pomoże w problemie. Można ją też obdarzyć bezgranicznym zaufaniem. Krwawiec z kolei wciąga głównego bohatera w otchłań. Ma "żywe" włosy, którymi potrafi oplatać wszystko wokół. Jest po prostu straszny i początkowo Łukasz również się go boi... W końcu jednak musi pokonać Krwawca, a jego miłość do matki i desperacja w dążeniu do powrotu do niej sprawiają, że, patrząc mu głęboko w oczy, mówi: Już się nie boję. Okazuje się więc, że stawia mu czoła i walczy z nim jak równy z równym. Pomaga mu oczywiście miłość matki. Nie okazuje już strachu i wygrywa. "Za niebieskimi drzwiami" to przede wszystkim film o miłości. Jest ona obecna na każdym poziomie i daje naszemu bohaterowi siłę do tego, by pokonać swoje słabości, by poradzić sobie ze strasznym Krwawcem. Jak to się dzieje, że Łukasz w ogóle trafia za niebieskie drzwi? Wszystkie plany i marzenia chłopca znikają w momencie wypadku. W jego wyniku mama Łukasza zapada w śpiączkę. Wtedy pojawia się nieznajoma ciotka, która zawozi naszego bohatera do dziwnego domu na klifie. Okazuje się, że kiedyś mieszkała w nim mama Łukasza. Wszystko dzieje się bardzo szybko i chłopiec trafia przed niesamowite drzwi. Prowadzą one do fantastycznego świata, który urzeka swoim pięknem. Nic jednak nie może być bez skazy... Mroczna tajemnica zza drzwi sprawia, że niebezpieczeństwo ciągnie się za Łukaszem również w realny świat. Obie rzeczywistości przenikają się, a granice zacierają. Film jest fascynujący, pełen różnorakich emocji - od radości i wzruszeń po strach, złość i niepewność. Moja córka, gdy zobaczyła plakat filmu, powiedziała, że nie będzie go oglądać, bo jest straszny. Ale nie ma się co dziwić - córka ma dopiero 6 lat. "Za niebieskimi drzwiami" to raczej pozycja dla nieco starszych dzieci i oczywiście dla każdej osoby dorosłej. Film daje do myślenia i na długo zapada w pamięć. Z pewnością nikt, kto go obejrzy, nie pozostanie obojętny. Trochę przypomina mi hiszpańskojęzyczny "Labirynt Fauna". Widzimy, że w Polsce również powstają wartościowe produkcje o niesamowitej jakości obrazu. Oby tak dalej! polecamy Kiedy pojawiły się pierwsze informacje o Za Niebieskimi Drzwiami, internet zalała fala pozytywnych komentarzy. Oto pojawił się swoisty horror dla dzieci, wielkobudżetowa wizualna fiesta, pełna wspaniałych poruszających motywów i ról, a wszystko to, z Polski. Nic tylko kupować bilety i oglądać, prawda? Cóż, z ciekawości zajrzałem za te niebieskie drzwi i to, co tam ujrzałem, nie zrobiło na mnie najlepszego wrażenia… Problemy zaczynają się jeszcze przed wejściem na salę kinową, gdy dorwie się ulotkę filmu, i przeczyta, jakie to wspaniałości zaoferuje nam ta produkcja. Ale to, co najbardziej przykuło moją uwagę, to malutki cytat pewnego recenzenta, który głosi, iż "Młody widz, w końcu został potraktowany poważnie". To bardzo mocne słowa, sugerują bowiem, że wszystkie inne bajki dla dzieci, to tak naprawdę ogłupiający bezsens – włączając w to wszystkie Pixarówki, W głowie się nie mieści, Toy Story, Wall-E, Odlot… Nie, jeśli traktujesz swoje dziecko poważnie, twoim wyborem powinno być Za Niebieskimi Drzwiami, a twórcy jak najbardziej się z tym zgadzają. Tylko potem wchodzisz na salę kinową i nagle się okazuje, że to "poważne podejście" do widza, jest jedynie nieśmiesznym żartem działu PR. Za Niebieskimi Drzwiami opowiada nam historię 12-letniego Łukasza (debiut aktorski Dominika Kowalczyka), który jedzie sobie ze swoją mamą na wakacje. Sielski obraz zostaje zakłócony przez paskudny wypadek, w wyniku którego Łukasz doznaje zmiażdżenia kolana, a jego matka ląduje w śpiączce. W związku z sytuacją Łukasz trafia pod opiekę swojej ciotki, Agaty (Ewa Błaszczyk), gdzie odkrywa tajemniczy świat pełen cudów, dziwów, i włosów Krwawca (Michał Żebrowski), który to żywi się innymi żywymi istotami. Nie będę obijał w bawełnę, choć scenariusz filmu traktuje o bardzo poważnych i dramatycznych rzeczach, jedynym dramatem jest jego jakość. Scenariusz tego filmu to nielogiczna parodia gatunku, pełna dziur fabularnych i momentów, które można tłumaczyć jedynie jako "Because Movie". Klisza, kliszą, kliszę pogania, wszystko jest opowiedziane bardzo słabo, a gdy film próbuje być poruszający, powoduje raczej wybuch śmiechu, gdy na przykład, nasz protagonista, wpatruje się z tęsknotą, w ekran swojego telefonu, bo na tapecie ma zdjęcie z mamą. Nie podlega wątpliwości, że od strony fabularnej, film bardzo stawia na głównego bohatera, ale niestety, Dominik Kowalczyk zdecydowanie powinien wrócić do szkoły, i przestać się bawić w aktorzenie. Nie będę się bawił w miłe słowa – ten dzieciak to kompletny niewypał. Jego ekspresje są albo przesadzone, albo niewystarczające. A co gorsza, Dominik ma wadę wymowy, i to tak cholernie bawi, zwłaszcza gdy próbuje wymówić imie Krwawca. I chyba nie tylko mnie, skoro scenarzyści tak często każą mu to imie wymawiać. Sama postać, którą gra Dominik, jest niewiele lepsza. Owszem, rozumiem, że trudno jest mierzyć się z sytuacją, gdzie jego matka leży w śpiączce, ale ta miłość do matki jest tak przerysowana, że zaczyna wyglądać na wczesną formę kompleksu Edypa. Kolejnym słabym ogniwem w filmie jest postać Ciotki Agaty, grana przez Ewę Błaszczyk. Nie wątpię, że pani Ewa to świetna aktorka, swoje umiejętności pokazywała już w wielu filmach, ale Za Niebieskimi Drzwiami na pewno nie jest jej najlepszym występem. Agata ma ciągłe wahania nastroju, a to raz jest wredną babą, po to by za chwilę być kochającą ciocią, a potem jest jeszcze kimś innym. Co scena, to inna postać, i jest to dość mocno widoczne. Inni recenzenci mówią, że to bardzo głęboka i wielowarstwowa postać. Nie moi mili, głęboka i wielowarstwowa postać, nie zmienia się diametralnie co kilka minut, bo tego wymaga film. Głęboka i wielowarstwowa postać, ma swój charakter, nacechowany jakąś przeszłością, a jeśli scenariusz wymaga żeby taka postać się zmieniała, zawsze będzie to robić na swój sposób, a nie odwracając cały swój charakter o 180 stopni. Najbardziej mnie jednak zabolał występ Michała Żebrowskiego. Wcielił się on w postać Krwawca, tego dziwnego kolesia z plakatu, i aż trochę boli, że jego postać została tak spłycona. To mógł być naprawdę groźny przeciwnik, ale niestety, cała ta postać sprowadza się do ciekawego wyglądu, i typowej motywacji z cyklu "Ja chcę zniszczyć świat", która nawet nie została poprawnie nakreślona. Sam wygląd jego postaci też jest mocno dyskusyjną kwestią – choć projekt jest bardzo interesujący, wykonanie jest bardzo nierówne. Często Krwawiec wygląda po prostu sztucznie. Szczególnie maska wygląda bardzo gumowo. Jak na film, który tak bardzo afiszuje się swoją wizualną stroną, coś takiego jest po prostu niewybaczalne. Właśnie, efekty wizualne. Jeśli wszystko zawodzi, poszczuj ładnymi widoczkami. Szkoda jedynie, że te cudne otoczenia, które są za tymi niebieskimi drzwiami, wyglądają jakby, urwały się z gry na Playstation 3. Jedyne co jest w miarę dobrze zrobione, to efekty włosów Krwawca (zaznaczam to nie bez powodu, to one są bowiem największym zagrożeniem dla bohaterów), wyglądają one naprawdę nieźle, ale znowu – to tylko kropla w morzu efektów, którymi twórcy usilnie próbują nas zachwycić. Innym problemem jest montaż, który jest bardzo chaotyczny, a sam film sprawia wrażenie, jakby materiału było o wiele więcej, ale dystrybutor uparł się, że film musi być krótszy, bo dzieci nie będą oglądać długiego filmu. Bardzo dużej ilości scen, które tłumaczyłyby pewne wydarzenia, po prostu brakuje, przez co, zmiany w pewnych postaciach zdają się zero-jedynkowe, a cierpią też sceny, gdzie główny bohater eksploruje świat za niebieskimi drzwiami. Wyglądają jakby, zostały wyrwane żywcem ze zwiastunów, bez żadnego przywiązania do poczucia podróży, na zasadzie pokazanie montażu dziecka bawiącego się w tajemniczym świecie. Najbardziej jednak cierpi zakończenie, które jest najzwyczajniej w świecie, żałosne. Nie interesuje mnie, czy książka kończy się tak samo, ja oglądam film. I sposób, w jaki film zaprezentował mi swoją wizję wydarzeń, jest kompletnie nieprzemyślany i ewidentnie na siłę. Wynika to po części z faktu, iż mało co jest faktycznie tutaj tłumaczone, aczkolwiek sam pomysł na zakończenie na pewno nie pomaga. Nie będę rzucał spoilerów, ale myślę, że nawet M. Night Shyamalan powiedziałby, że to, co wymyślili twórcy, jest zwyczajnie głupie. I dziwi mnie w tym wszystkim pozytywny odbiór tego filmu. Rozumiem, opinie są różne, ale na tym etapie, wszystkie recenzje wychwalają ten film za aspekty, które są po prostu spartaczone. Myślę, że wywodzi się to z faktu, że mało filmów dla dzieci ryzykuje, mieszając przyjazny rodzinom content, z elementami poważniejszymi czy groźniejszymi, szczególnie w dzisiejszych czasach. A my tak bardzo lubimy chwalić nowe… Jednakże nie zawsze to, co nowe zasługuje na pochwały, i Za Niebieskimi Drzwiami to idealny tego przykład. Owszem, jest to film, który bardzo wysoko celuje, i próbuje osiągnąć postawione cele, ale w praktyce, nic się tutaj nie udaje. Ten film ani nie wzrusza, ani nie daje do myślenia. Za to jedną rzecz robi skutecznie – przeraża. Przeraża, bo potencjał był olbrzymi, a i tak nasi dzielni filmowcy znad Wisły dali radę go skopać… 2/10 Rozmawiamy z twórcami filmu dla młodych widzów „Za niebieskimi drzwiami”, który wejdzie na ekrany kin 4 listopada 2016. Film „Za niebieskimi drzwiami” to nowy polski fabularny film dla młodych widzów, oparty na książce Marcina Szczygielskiego o tym samym tytule. To historia 11-letniego Łukasza, którego matka zapadła w śpiączkę na skutek urazu po wypadku samochodowym. Chłopiec zostaje oddany pod opiekę nieznanej mu dotąd ciotki mieszkającej w nadmorskim pensjonacie. Łukasz bardzo tęskni za mamą i nie potrafi się przystosować do nowej sytuacji. Czuje się osamotniony i za wszelką cenę chcę się wyrwać z obcego mu miejsca. Przypadkowo odkrywa, że niebieskie drzwi w pensjonacie otwierają portal do innego, baśniowego świata, na pozór bardzo przyjaznego, choć Łukasz szybko się przekona, że tylko do czasu. O kinie familijnym i filmie „Za niebieskimi drzwiami” rozmawiamy z jego twórcami: reżyserem Mariuszem Palejem, producentem wykonawczym Wojciechem Stuchlikiem, odtwórczynią jednej z głównych ról Ewą Błaszczyk oraz autorem książki „Za niebieskimi drzwiami” Marcinem Szczygielskim. Producentem filmu jest TFP, a koproducentami Polsat, Fremantle Media, Heliograf, Alien FX, AB Film Production. Film był wspófinansowany przez PISF – Polski Instytut Sztuki Filmowej i Odra Film. W rolach głównych w filmie występują: Ewa Błaszczyk, Dominik Kowalczyk, Michał Żebrowski, Magdalena Nieć, Teresa Lipowska oraz Adam Ferency. Film wejdzie na ekrany polskich kin 4 listopada 2016. Dystrybutorem obrazu jest Mówi Serwis. „To jest bardzo trudny gatunek, bo bardzo trudno się zwracać do pokolenia osiem plus, jednocześnie do rodziców i do dziadków. To kilka generacji i każdy coś musi dla siebie znaleźć. Ten film ma takie cechy. Ma i poziomy bardzo przygodowe, poziomy zaskoczenia i tajemnicy, i jakiejś grozy miejscami, gdzie można się trochę przestraszyć, ale są również elementy relacji międzyludzkich – wzruszenia, ciepła” – mówi o filmie Ewa Błaszczyk. Każdy, kto kupi bilet na film „Za niebieskimi drzwiami” wspomoże fundację „Akogo?” Ewy Błaszczyk. Honorowy patronat nad filmem objęła Małżonka Prezydenta RP, Agata Kornhauser-Duda. „Za niebieskimi drzwiami”. Rozmowa z twórcami. Transkrypcja (.rtf) Za niebieskimi drzwiami Fot. TFP Fot. TFP Fot. TFP Fot. TFP Fot. TFP Fot. TFP Fot. TFP Fot. TFP Adam Ferency, Fot. TFP Ewa Błaszczyk, Fot. TFP Teresa Lipowska, Fot. TFP Fot. TFP Fot. TFP Fot. TFP Fot. TFP Fot. TFP Fot. TFP Fot. TFP Fot. TFP Adam Ferency, Fot. TFP Ewa Błaszczyk, Fot. TFP Teresa Lipowska, Fot. TFP

sprawozdanie z filmu za niebieskimi drzwiami